Michał - Czytelnik Budujemy Dom, ostatnie kosiarki użytkuje od 2022 r.
Trawnik: przy domu 2000 m2, w nieogrodzonej części działki 7000 m2; na terenie górzystym, z drzewami, rabatami.
Traktorek: o mocy 11 kM, agregat tnący o średnicy 70 cm, kosz o pojemności 240 l.
Kosiarka: 1. Spalinowa - szerokość cięcia 45 cm; funkcje - rozrusznik, napęd na koła, mulczowanie, kosz na ścinki, regulacja wysokości koszenia przy pomocy pokrętła; obudowa - ze stali. 2. Elektryczna - szerokość cięcia 40 cm, moc 1800 W, napęd.
Kosa: spalinowa, za akcesoriami (szelki, pas, nauszniki, przyłbica, okulary, rękawice); moc 2,2 kW; do zamontowania stalowa tarcza tnąca, albo żyłka.
Decyzja: mieszkamy w górach, posesja jest duża i różnorodnie zagospodarowana, dlatego zgromadziłem rozmaity sprzęt do koszenia. Wcześniej pielęgnowałem tylko areał przy domu i wokół ogrodzenia. Na większych pustych powierzchniach trawnika wykorzystywałem spalinową kosiarkę, natomiast na pochylonych skarpach wzdłuż ogrodzenia lepiej sprawdzała się kosa spalinowa. Żona zajmowała się ścinaniem trawy między rabatami i krzewami kosiarką elektryczną (wybrałem dla niej lekki, poręczny model z napędem). Zaś nieogrodzoną część posesji z łąką obsługiwali kuzyni (kosili tam trawę na siano). Niedawno zrezygnowali z tego i pojawił się kłopot. Jednorazowe wynajęcie traktora i zebranie trawy kosztuje kilkaset złotych, nie mogłem tyle płacić kilka razy w roku. Wymieniłem zatem poprzednią spalinową kosiarkę na mocniejszą i szerszą po to, żeby od czasu do czasu samemu skracać tam trawę. Trwało to, niestety, pół dnia. Planowałem, oczywiście, zakup traktorka koszącego, ale na nowy nie mogłem sobie pozwoli...
Aby przeczytać cały artykuł,
kup dostęp do Budujemy Dom online
kup dostęp do Budujemy Dom online
Uzyskasz dostęp do całego archiwum magazynu Budujemy Dom,
wydań specjalnych oraz miesięcznika Czas na Wnętrze