Oświetlenie wnętrz: decyzje, które zapadają przed tynkarzem
O jakości światła we wnętrzu nie decyduje cena lamp, tylko liczba i rozmieszczenie punktów świetlnych, ich podział na osobno włączane grupy oraz rodzaj przewodów doprowadzonych pod sufi t. Te ustalenia zapadają na etapie instalacji elektrycznej, czyli wtedy, gdy inwestor najczęściej nie ma jeszcze wybranej ani jednej lampy. Poniżej: parametry, którymi opisuje się dziś źródła światła, konkretne poziomy jasności dla poszczególnych pomieszczeń oraz lista rzeczy, które trzeba przygotować pod oświetlenie, zanim ściany zostaną otynkowane. Kolejność jest taka, w jakiej te decyzje trzeba podejmować na budowie.
Lumeny zamiast watów
Wat mówi wyłącznie o tym, ile prądu pobiera żarówka, a nie o tym, ile daje światła. Przy żarówkach tradycyjnych obie te wielkości szły w parze, przy LED-ach już nie - dlatego jasność podaje się dziś w lumenach (lm). Lumen to całkowita ilość światła emitowana przez źródło. Dla porównania: dawna sześćdziesiątka to około 800 lm. Najczęściej oznacza to moc zaledwie 7-8 W.
Drugą jednostką jest luks (lx) - ilość światła, która realnie pada na powierzchnię. Jeden luks to jeden lumen rozłożony na metrze kwadratowym. Na etapie planowania wystarczy uproszczenie: liczba lumenów przypadająca na metr kwadratowy podłogi orientacyjnie odpowiada poziomowi oświetlenia, jaki uzyskamy w pomieszczeniu. Dzięki temu zapotrzebowanie pokoju da się policzyć, zanim padnie decyzja o konkretnych lampach.
Kolejny parametr na opakowaniu to temperatura barwowa, podawana w kelwinach (K). Wbrew nazwie nie ma nic wspólnego z ciepłem lampy - opisuje odcień światła. Im mniej kelwinów, tym światło ...
Aby przeczytać cały artykuł,
kup dostęp do Budujemy Dom online
kup dostęp do Budujemy Dom online
Uzyskasz dostęp do całego archiwum magazynu Budujemy Dom,
wydań specjalnych oraz miesięcznika Czas na Wnętrze